Słońce o północy w czerwcu: druga skrajność
Seasons

Słońce o północy w czerwcu: druga skrajność

Miasto bez nocy

Zdanie „słońce nie zachodzi” czytałem z tuzin razy, zanim dotarłem do Rovaniemi pod koniec czerwca, i wciąż w nie nie wierzyłem aż do pierwszego wieczoru, gdy usiadłem na balkonie o godzinie, którą telefon uparcie nazywał jedenastą w nocy, a światło było dokładnie takie samo jak o czwartej po południu. Nie zmierzch. Nie ten długi nordycki półmrok, o którym opowiadają ludzie z bardziej południowych regionów. Po prostu światło dzienne, płaskie i pełne, które nigdzie nie zmierza.

Brzmi jak ciekawostka, dopóki nie spróbujesz żyć w tym przez tydzień. Wtedy staje się właściwym tematem podróży, ważniejszym niż jakakolwiek pojedyncza atrakcja, po którą przyjechałem.

Co to z tobą robi

Nikt nie mówi, że słońce o północy to najpierw problem ze snem, a dopiero potem coś innego. Twoje ciało wciąż zadaje pytanie, na które nie dostaje odpowiedzi. Nie ma przygasającego światła, które powiedziałoby „czas zwolnić”, nie ma ciemniejącego nieba, które by cokolwiek uruchamiało. Zdarzało mi się jeść kolację o porze, która wydawała się rozsądna, a potem odkrywać, że jest bliżej dziesiątej, bo gubiłem wątek dnia gdzieś po południu, bo nic nie znaczyło jego upływu.

Miejscowi radzą sobie z tym za pomocą zasłon zaciemniających — grubych, dobrze dopasowanych, nie tych cienkich, które hotele czasem oferują na doczepkę. Jeśli mieszkasz gdzieś z własną kuchnią, sprawdź to przed rezerwacją — zrobiło to większą różnicę w tym, jak czułem się następnego ranka, niż cokolwiek innego w tej podróży. Maska na oczy to rozsądne rozwiązanie zapasowe, i żałuję, że nie spakowałem jej z domu zamiast kupować przepłaconą w markecie trzeciego dnia.

Bardziej zaskoczył mnie wpływ na rytm samego dnia, nie tylko nocy. Ponieważ nie ma naturalnego sygnału, by przestać, plany się rozciągają. Krótki spacer wzdłuż rzeki Kemijoki zamienia się w dwie godziny, bo nie ma powodu, by zawracać — światło o dziewiątej jest dokładnie takie samo jak o szóstej. Robiłem rzeczy o porach, o których nigdy bym nie pomyślał w domu: wspinaczkę na Ounasvaarę, która zaczęła się o dziewiątej wieczorem, bo akurat wtedy miałem na to ochotę, a miasto rozciągało się w dole w pełnym słońcu przez całą drogę na górę.

Laponia, której nikt ci nie sprzedaje

Oto część, która naprawdę zmieniła sposób, w jaki myślę o tym miejscu. Niemal wszystko, co pisze się o Rovaniemi, kręci się wokół grudnia — Wioski Świętego Mikołaja, śniegu, pogoni za zorzą polarną. Przyjedź w czerwcu, a odkryjesz inny kraj noszący tę samą nazwę. Lasy są zielone, nie białe. Rzeki płyną wysoko i szybko, pełne wody roztopowej, zamiast leżeć zamarznięte i ciche. Jest podszyt, śpiew ptaków, zapach sosny i mokrej ziemi, który nie ma nic wspólnego z chrzęstem i ciszą laponskiej zimy.

Wydawało się to mniej jak park rozrywki, a bardziej jak prawdziwy, funkcjonujący krajobraz — który zresztą przez resztę roku właśnie taki jest, ale zimowa turystyka nie pozwala tego dostrzec równie wyraźnie. Nikt nigdzie nie stał w kolejce. Ścieżki wokół obszaru turystycznego koła podbiegunowego północnego należały do mnie na długie odcinki, czego nie mógłbym napisać o tym samym miejscu w grudniu.

Chcę to powiedzieć wprost: czerwiec i lipiec są niedocenianym okresem w stosunku do tego, co oferują. Zamieniasz przejażdżki reniferami i szklane igloo na szlaki piesze, ciche rzeki i światło, które po prostu się nie kończy — a w zamian dostajesz niemal zero tłumów świątecznych. Jeśli tak naprawdę szukasz w Laponii przyrody, a nie produkcji o Świętym Mikołaju, to być może lepsza pora, a nie pora zastępcza.

Haczyk: komary

Nie będę udawał, że wszystko jest tu same plusy. Czerwiec i początek lipca to sezon komarów, a w pobliżu rzek i jezior wieczorem — który, przypomnę, wygląda dokładnie jak popołudnie — są naprawdę dokuczliwe. Środek na komary nie jest opcjonalny, jeśli wybierasz się na szlaki wokół Auttiköngäs lub spędzasz wieczór nad wodą. Miejscowi wzruszali ramionami, traktując to jako normę; dla mnie było to jedyne prawdziwe utrapienie w tej zresztą łatwej podróży. Długie rękawy i moskitiera na głowę, jeśli robisz cokolwiek w pobliżu stojącej wody przez dłuższy czas — brzmi przesadnie, dopóki nie spędzisz pierwszego wieczoru bez nich.

Co naprawdę można robić

Bez śniegu znikają zimowe atrakcje — nie ma kulig na skuterach śnieżnych, nie ma klasycznych przejażdżek psim zaprzęgiem. Ale farmy husky nie zamykają się na lato; wiele z nich prowadzi latem przejażdżki wózkami po leśnych ścieżkach, ciągniętymi przez te same psy, i warto to spróbować, jeśli interesują cię zwierzęta bez zimowego chłodu.

Polecam

krótką wizytę na farmie husky i reniferów

jako łagodniejszy, letni sposób na poznanie psów i reniferów bez potrzeby śniegu pod nogami, a dalej na północ, w pobliżu Inari, znajdziesz

wycieczkę pieszą z psami husky

, w której sanie zastępuje uprząż do chodzenia — naprawdę inny sposób na spędzenie kilku godzin na świeżym powietrzu z psami. Czego oczywiście nie znajdziesz, to nic związanego z

polowaniami na zorzę polarną

, które dominują w zimowych ofertach — nie ma ciemności, w której mogłyby zadziałać, a ten brak jest właściwie sednem tej pory roku.

Wędkowanie, zbieranie jagód i grzybów później latem, jazda na rowerze i długie, niespieszne wędrówki to prawdziwa lista atrakcji, którą znacznie ułatwia prawo powszechnego dostępu, pozwalające chodzić i biwakować niemal wszędzie bez pytania o pozwolenie. Każdemu, kto zastanawia się nad tą porą roku w porównaniu z zimą, polecam pełne zestawienie lata i pór przejściowych w Rovaniemi oraz porządny przewodnik po letnich wędrówkach w Laponii przed rezerwacją czegokolwiek.

Czy wróciłbym w czerwcu

Tak, i pewnie prędzej niż popędziłbym z powrotem na grudzień. Kontrast z kaamos — ciemnymi tygodniami wokół świąt Bożego Narodzenia — jest niemal całkowity, a po doświadczeniu obu, uważam, że słońce o północy jest bardziej dezorientujące i, na swój sposób, bardziej niezapomniane z tych dwóch. Zima daje spektakl; lato daje dziwność, i wersję Laponii, która nie ma nic wspólnego z mężczyzną w czerwonym stroju.

Jeśli planujesz podróż wokół ruska albo próbujesz ustalić, który miesiąc naprawdę pasuje do tego, czego oczekujesz od wyjazdu, warto przeczytać, jak naprawdę wygląda każdy miesiąc w Rovaniemi, zanim zdecydujesz się na daty — bo czerwiec i grudzień to naprawdę dwa różne kierunki podróży noszące tę samą nazwę na mapie.

Pytania o słońce o północy w Rovaniemi

Kiedy dokładnie trwa słońce o północy w Rovaniemi?

Rovaniemi leży wystarczająco blisko koła podbiegunowego północnego, że słońce pozostaje nad horyzontem nieprzerwanie od około 6 czerwca do 7 lipca. Poza tym dokładnym okresem przez wiele tygodni po obu stronach nadal panuje bardzo długi dzień, tyle że z krótkim, bladym opadnięciem ku horyzontowi zamiast prawdziwego zachodu słońca.

Czy stałe światło naprawdę wpływa na sen?

Tak, wyraźnie. Bez naturalnego przygasania sygnalizującego wieczór wielu odwiedzających zauważa, że ich poczucie czasu się zaciera, a sen staje się lżejszy lub przesuwa się na później. Pokój z porządnymi zasłonami zaciemniającymi lub maska na oczy przywieziona z domu robią realną różnicę.

Czy w czerwcu w Rovaniemi jest tłoczno od turystów?

Nie — to jeden z najspokojniejszych okresów w roku. Grudzień i sezon świąteczny przyciągają większość odwiedzających; czerwiec i lipiec widzą ułamek tego ruchu, co widać w krótszych kolejkach i pustych szlakach.

Czy komary naprawdę są tak dokuczliwe?

Są prawdziwą uciążliwością w pobliżu rzek, jezior i skrajów lasu, zwłaszcza wieczorem, który w sezonie słońca o północy wygląda i czuje się jak popołudnie. Warto zabrać środek na komary i ubrania z długim rękawem, zamiast improwizować na miejscu.

Co właściwie można robić bez śniegu?

Wędrówki, jazda na rowerze, wędkowanie, a później latem zbieranie jagód to podstawowe zajęcia, obok letnich przejażdżek wózkami z husky i wizyt na farmach. Zajęcia zależne od śniegu, jak kulig na skuterach śnieżnych czy tradycyjne przejażdżki psim zaprzęgiem, po prostu nie działają.

Czy czerwiec to dobra pora na zorzę polarną?

Nie. Niebo nigdy nie robi się naprawdę ciemne w okresie słońca o północy, więc zorza jest niewidoczna, niezależnie od tego, jak aktywna mogłaby być. Sezon na zorzę trwa mniej więcej od końca sierpnia do początku kwietnia; czerwiec leży dokładnie na przeciwnym końcu kalendarza.

Jak to światło ma się do Laponii pokazywanej w zimowym marketingu?

Jest niemal nie do rozpoznania. Zimowy marketing sprzedaje śnieg, ciemność i święta; czerwiec oferuje zielone lasy, wartkie rzeki i światło, które nigdy nie gaśnie — krajobraz, który wygląda i sprawia wrażenie zupełnie innego kraju pod tą samą nazwą.

tours.Seasons

Sprawdzone wycieczki GetYourGuide z linkami bezpośrednimi. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, wykonane przez nas.