Pytanie o Samów, którego turyści nie zadają
Przez lata robiłem to źle, zanim ktoś mnie poprawił. Mówiłem “Lapończyk” tak, jak powiedziałbym “paryżanin” albo “rzymianin” — regionalna etykieta, jak zakładałem, nic więcej. Dopiero bardzo cierpliwy przewodnik pod Inari powiedział mi, bez większego dramatyzowania, że słowo, którego wciąż używałem, wielu ludzi, których ono opisuje, uważa za obraźliwe.
I to w zasadzie cała sprawa. Mów Sami, nie “Lapończyk”. Laponia jest w porządku jako nazwa regionu — to miejsce i nikt się o to nie obraża. Ale ludzie, którzy do tego miejsca należą, którzy hodują tam renifery, którzy zasiadają we własnym parlamencie w Sajos, którzy mówią językami samskimi starszymi niż fińskie państwo, to Samowie. Nie Lapończycy. Słowo “Lapończyk” ma udokumentowaną historię używania przez obcych w znaczeniu bliższym “zacofany” niż “północny”, i rzadko, jeśli w ogóle, było nazwą, jaką Samowie wybierali dla siebie sami. Gdy się to wie, używanie tego słowa zaczyna wydawać się nieostrożne, a nie neutralne.
Nie piszę tego jako ktoś, kto zawsze robił to dobrze. Nie robiłem, aż do niedawna, i podejrzewam, że nie jestem sam. Większość odwiedzających przyjeżdża do Rovaniemi, mając w głowie “Laponię” i “Lapończyka” jako parę pojęć zapamiętaną ze starych podręczników geografii, świątecznego marketingu i na wpół zapomnianych kreskówek, bez żadnego sygnału po drodze, że jedna z tych dwóch nazw jest problematyczna. Nikt nie zamierza być w tej kwestii nieostrożny. Informacja po prostu nie jest podawana na granicy, a spora część miejscowej machiny komercyjnej nie ma żadnego interesu, żeby ją podawać.
Gdzie ten dyskomfort naprawdę mieszka
Miejsce, w którym poczułem to najsilniej, nie było rozmową. Była to witryna sklepu w pobliżu Wioski Świętego Mikołaja, podczas jednej z wizyt, gdy szukałem, czym to miejsce naprawdę jest poza stemplem pocztowym i budką fotograficzną. Obok prawdziwie wykonanego fińskiego rękodzieła stały wieszaki z tym, co sprzedawano mniej więcej jako “lapońskie stroje” — jaskrawe lamówki, plastikowe z wyglądu czapki “reniferowe”, rzeczy zbudowane na dwadzieścia minut noszenia i jedno zdjęcie. Na metce nic nie mówiło, że coś łączy to z prawdziwym samskim twórcą czy społecznością, i nic nie musiało, bo kupujący nie musiał pytać.
Gákti — prawdziwy, tradycyjny strój samski — nie jest generyczny. Jego kolory, pasy i krój wskazują rodzinę i region noszącego; jest bliższy podpisowi niż kostiumowi. Widok spłaszczonej, dekoracyjnej wersji sprzedawanej jako turystyczny rekwizyt, kilka kilometrów od miejsc, gdzie rodziny naprawdę hodują renifery na życie, to coś, co łatwo minąć i trudno przestać zauważać, gdy ktoś już to wskaże.
Od tego czasu przeczytałem wystarczająco dużo, by zrozumieć, że to długotrwała i prawdziwa skarga wśród Samów, nie marginalny zarzut wymyślony na potrzeby bloga podróżniczego. Nie sądzę, że sprzedawcy są kreskówkowymi czarnymi charakterami — popyt istnieje, bo odwiedzający chcą pamiątki mówiącej “byłem tutaj i czułem tę północ”. Po prostu nie sądzę, że tę potrzebę trzeba zaspokajać właśnie w ten sposób, a gdy raz się zobaczy różnicę, trudno jej potem nie zauważać wszędzie.
Nic z tego nie oznacza, że należy unikać wycieczek z reniferami w ogóle, ani traktować każdego organizatora z podejrzliwością. Hodowla reniferów to prawdziwy samski sposób życia, zorganizowany przez spółdzielnie hodowlane, a nie folklorystyczne wspomnienie podtrzymywane dla turystów. Krótka, uczciwie prowadzona
przejażdżka psim zaprzęgiem i reniferami
w pobliżu Rovaniemi to nie to samo, co osoba w wypożyczonym gákti pozująca za napiwki. Różnica zwykle leży w tym, kto to prowadzi, czy hodowla reniferów jest przedstawiana jako praca, a nie jako przedstawienie, i czy ktokolwiek jest w stanie powiedzieć, skąd naprawdę pochodzą zwierzęta i sama działalność.
Miejsce, które robi to jak trzeba
Jeśli chcesz poznać prawdziwą wersję tej historii — nie moralizatorski wykład, tylko rzeczywistą historię i kulturę opowiedzianą przez ludzi, którzy mają w tym swój udział — punktem odniesienia jest muzeum Siida w Inari, około 330 km na północ od Rovaniemi. Nie zamierzam zamieniać tego tekstu w przewodnik po zwiedzaniu; nie po to on powstał, a muzeum zasługuje na własny, porządny opis, a nie akapit doczepiony do przeprosin. Powiem tylko, że istnieje, że zostało odbudowane z prawdziwym udziałem Samów, a nie zmontowane dla turystów z zewnątrz, i że jest to miejsce, do którego żałuję, że nie pojechałem, zanim zbliżyłem się do jakiegokolwiek stoiska z pamiątkami.
To spory kawałek drogi na jedno muzeum, więc znacznie więcej sensu ma wpleść je w dłuższą podróż na północ — może razem z Ivalo albo jeziorem Inari — niż jako specjalny objazd z samego Rovaniemi. Jeśli tym razem trasa aż tak daleko nie sięga, to też w porządku. Minimalna wersja zrobienia tego dobrze nie wymaga jazdy: to po prostu dobór właściwych słów i odrobina większej podejrzliwości wobec tego, co sprzedaje się w międzyczasie jako “autentyczne”.
Wspominam o tym przy okazji podróży pełnej pogoni za zorzą i dzwoneczków reniferów nie po to, by zepsuć nastrój, i szczerze mówiąc, nie po to, żeby ktokolwiek poczuł się źle — sam popełniałem błędy, o których piszę, i nikt mnie za to nie zrugał. Po prostu wydaje mi się, że warto to powiedzieć wprost, tak jak chciałbym, żeby ktoś powiedział to mnie przy pierwszej wizycie, zanim spędziłem parę lat, robiąc to źle. Nadal możesz zarezerwować
nocne polowanie na zorzę polarną
, nadal zabrać dzieci zobaczyć renifery, nadal cieszyć się Rovaniemi dokładnie takim, jakie jest.
Jeśli trasa zaprowadzi cię aż do Levi,
wycieczkę na szczyt fell z przystankiem w Samiland
— a raczej
wycieczkę na szczyt fell z przystankiem w Samiland
— warto potraktować z tym samym pytaniem w głowie: kto właściwie to przedstawia i czy jest to jego kultura do przedstawiania. Wystarczy zapamiętać jedno właściwe słowo i przyjrzeć się nieco uważniej temu, co kryje się za kolejną pamiątką “lapońską”, zanim trafi do torby. Nic to nie kosztuje, a znaczy więcej, niż mogłoby się wydawać.
Jeśli chcesz poczytać więcej przed podróżą, obszerniejsze wyjaśnienie kultury Samów, notatka o tym, czego unikać przy zakupach oraz tekst o hodowli reniferów przez Samów jako sposobie na życie omawiają to wszystko dokładniej. To była tylko wersja, którą ktoś musiał mi powiedzieć jako pierwszą.
Fermy reniferów i przejażdżki saniami na GetYourGuide
Sprawdzone wycieczki GetYourGuide z linkami bezpośrednimi. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, wykonane przez nas.


